Sporadycznie biorę się za książkę z polecenia. Zazwyczaj są to polecenie Po drugiej stronie okładki i Agnieszki Lingas-Łoniewskiej. Free Birds to istne combo, bo i Emilia i Agnieszka ją polecały, więc nie mogłam przejść obok tej książki obojętnie.
Skromna pisarka, zblazowany gwiazdor, hipnotyzujące Los Angeles i namiętność, która wywróci wszystko do góry nogami.
Życie Karoliny Nawrockiej nabiera rumieńców. Prawa do ekranizacji jednej z jej powieści zostały właśnie sprzedane, a ona leci aż do Los Angeles, by wziąć udział w pracach nad filmem. Na miejscu poznaje lidera zespołu The Free Birds, Alexa Morgana, który ma skomponować piosenkę przewodnią do filmu. Między młodą mężatką a sfrustrowaną gwiazdą rocka iskrzy od samego początku. Co wydarzy się, gdy tych dwoje, na skutek pewnej intrygi, spędzi tydzień w jednym pokoju hotelowym? Czy siedem wspólnych dni będzie początkiem wielkiego dramatu czy love story?
Jezusicku. Już chyba dawno bohaterka nie działała mi tak na nerwy jak Karolina. Poważnie. Dorosła, dojrzała kobieta, a zachowanie na poziomie gimnazjum. No kurczaczki. Obrażała się jak jakieś dziecko. Mogła jeszcze powiedzieć coś w stylu: Jesteś u Pani, albo Nie w szczepionkę. Właśnie tak ją odczuwałam. Jako niedojrzałą emocjonalnie małą dziewczynkę, która nie wiedziała czego chce od życia. I nie potrafiła i po części n chciała zawalczyć o swoje szczęście. No nie polubiłam tej baby i już. Nic na to nie poradzę.
Za to Alex. Alex to inna para kaloszy. Z początku z chcecią bym mu przywaliła. Jednak z każdą przeczytaną stroną moje uczucia do niego się zmieniały. Im dalej w las, tym więcej grzybów, jak powiadał dziadziuś. Zaczynałam go rozumieć. I wiecie co?? Coraz bardziej było mi go żal.
Przyłożyła dłoń do mojej twarzy i złożyła na moich ustach namiętny pocałunek. A ja jej uwierzyłem. Wreszcie uwierzyłem, że ja, Alex Morgan, zasługuję na miłość.
Już dawno nie czytałam dobrej książki z muzykami w roli głównej. I bardzo cieszy mnie fakt, że właśnie tę książkę autorka zdecydowała się teraz wydać.
Ta podnosząca na duchu powieść pokazuje nam, że każdy może spełnić swoje marzenia, trzeba tylko w nie wierzyć.
Miłość, przyjaźń, zaufaniem. To coś co należy się każdemu z nas. I warto o to walczyć, gdyż nic w życiu nie dostajemy za darmo, nawet po mordzie.
Jest słodko, romantycznie, zabawnie i zadziornie. I jeszcze czasami łezka w oku się może komuś zakręcić.
Lekki i przyjemny romans, który jeszcze przyjemniej się czyta za sprawą tego jak jest napisany: przystępnie i sympatycznie. Do tego stopnia, że nawet nie zauważyłam kiedy skończyłam.
Czy polecam??
Tak.
Emilia swoją książką idealnie trafiła do mojego serduszka i rozgrzała je do czerwoności. Sprawiła też, że z chęcią poznałabym takiego Alexa. W sumie, to pewnie niejestem jedyną.
Więc moi drodzy. Jeżeli macie ochotę na zgubienie się w LA z gorącym muzykiem to Free Birds będzie pozycją dla was.
Brak komentarzy:
Prześlij komentarz