kwietnia 06, 2021

Klub książki. Lyssa Kay Adams

Aż mam ochotę dać temu Panu klapsa.


Zacznę z grubej rury.
Już dawno żadna, ale to żadna książka nie wciągnęła mnie tak jak tak.
Niby nic nowego. Romans. A jednak sam środek tej powieści sprawił,  że czytanie jej było wręcz czymś wspaniałym i idealnym.
Popatrzcie na ten opis:
Pierwsza zasada klubu książki: nie rozmawiasz o klubie książki.

Małżeństwo Gavina Scotta ma poważne problemy. Mężczyzna dowiedział się, że jego żona udawała WSZYSTKIE orgazmy. To prawdziwy cios w serce, zwłaszcza dla członka drużyny Nashville Legends. Pod wpływem chwili podejmuje on najgorszą z możliwych decyzji…robi żonie awanturę! Kiedy Thea uznaje, że to dla niej za dużo, prosi go o rozwód. Gavin nie może pogodzić się z rozpadem małżeństwa i chce zrobić wszystko, żeby naprawić swój błąd.

Zrozpaczony mężczyzna znajduje pomoc w tajnym klubie, w którym zasiadają najwięksi samce alfa z Nashville. I to nie jest byle jaki klub. Klub książki! Mężczyźni biorą na czytelniczy tapet najpopularniejsze romanse i przy ich pomocy próbują uratować małżeństwo Gavina.

Czy mężczyzna odzyska zaufanie żony, zanim jego związek całkowicie się rozpadnie? Czy książki pomogą mu uratować małżeństwo?

 Przecież obok tego opisu nie można przejść obojętnie. A dodając do tego fantastyczny środek i jeszcze lepszą okładkę mamy przepis na bestseller, bo ta książka musi się nim stać. Jak babcię kocham. Podobało mi się tutaj wszystko. Po sam pomysł, ludziska chyba tak oryginalnego pomysłu na fabułę romansu to dawno nie mieliśmy?? Bo klub książki....męski klub książki...Sami widzicie. Typowe WTF. No i ja tak miałam jak tylko zobaczyłam zapowiedź. Kocham też pióro autorki. Jezusicku i wszyscy świeci,  jakie ono było fajne. Lekkie, delikatne i jednocześnie takie wrrŕr. Takie sami wiecie....takie na długo pozostające w pamięci. 

Dodać jeszcze trzeba, że ta książka jest naprawdę życiowa. Nie pokazuje nam życia takiego jak sobie marzymy,  tylko pokazuje nam życie takie jakie jest. Z wszelkimi, przyziemnymi problemami: małżeństwo i jego kruchość, seks, zrozumienie. 


Właśnie dlatego literatura przemawia do ludzi. Zawiera uniwersalne prawdy.


Gavin, główny bohater, pokazuje nam, że dla uratowania swojego małżeństwa jest gotowy do największych poświęceń, czyli nawet do wątpienia do klubu książki, którego członkami są sami mężczyźni. 

Bromance pokazuje nam do czego doprowadza brak komunikacji w związku. Pokazuje też, że szczerość i rozmowa jest kluczem do osiągnięcia sukcesu.

Jednak nie myślcie sobie, że tak książka jest smutną czy przytłaczająca.  Ooooo nie. Ta książka to istny wulkan humoru, a perypetie Gavina i reszty czytelników Klubu książki doprowadzają czytelnika do niekotrolowanego śmiechu.  Czasami wręcz do łez. 

Problemy głównych bohaterów są realne, prawdziwe. Takie, które mogą spotkać każdego z nas, bo nie oszukujmy się, brak komunikacji w związku to jest bardzo duży i znaczący problem. I autorka idealnie go oddała. 

Pisząc o tej książce nie sposób nie napisać o bohaterach, których NIE DA się nie kochać. No nie da i już. Sami musicie poznać Thea i Gavina i się o tym przekonać. A jak tego nie zrobicie to będziecie żałować.

Równie bohaterowie z drugiego planu zasługują na uwagę,  ale o nich poczytamy w dalszych losach Klubu książki, bo autorka nie poprzestała tylko na jednym tomie, co bardzo, ale to bardzo mnie cieszy.

Na sam koniec tej książki naszły mnie chwile refleksji i nad moim związkiem, który jakby nie patrzeć, trwa już prawie dwadzieścia lat. Autorka pokazała mi i w sumie nie tylko mi, że stały związek to jednak nic pewnego, że uczucie do drugiej osoby trzeba pielęgnować przez całe życie i przez całe życie pokazywać wybrankowi swojeo serca, że to ten jedyny i, że się go kocha.


Ta ciepła, błyskotliwa, zabawna i jednocześnie chwytająca za serce powieść to jeden z Must have tego roku.

Ten niebanalny romans, który jest odprężającą i zarazem wartością powieścią to coś obok czego nie możecie przejść obojętnie. 

Człowiek uczy się przez całe życie. I nieczgo nie może być pewien. I właśnie ta książka jest tego idealnym przykładem.


Czy polecam??

Tak.

Tak.

Tak.

Kolejny Must have tego roku. Książka przy której będziecie śmiać się,  bluźnić i wzruszać. Książka, która otwiera oczy na niektóre sprawy. Książka, która jest idealną lekturą dla kobiety jak i dla mężczyzny.


Nawet się nie zastanawiajcie tylko czym prędzej zamawiajcie, PONIEWAŻ WARTO!!!!!

A ja z niecierpliwością wyczekuję kolejnego tomu.


P.s żeby nie było, książka ma też swoje minusy. A jedny z  nich jest siostra głównej bohaterki, ale o tym, czemu ta kobieta ma u mnie minusa, to musicie się sami przekonać. 



Brak komentarzy:

Prześlij komentarz

Copyright © 2016 Gypsy_Girl_Recenzuje , Blogger