A gdy Ludka zaproponowała mi objęciem patronatem swojej najnowszej powieści, to serduszko napuchło mi z dumy.
A teraz zapraszam was na moje ,,wypociny".
Kingston Kane to facet, do którego idealnie pasuje nadany mu pseudonim. King, bo tak tytułują go znajomi i pracownicy, jest przyzwyczajony do podziwu i posłuszeństwa okazywanych mu na każdym kroku. Wysoki, wytatuowany motocyklista robi wrażenie także na kobietach, o czym przekonuje się Danielle, świeżo zatrudniona w prowadzonym przez Kane’a klubie nocnym w Las Vegas.
Fascynacja wydaje się wzajemna, pożądanie stopniowo rośnie, a napięcie seksualne staje się nie do wytrzymania. Dani i King od początku działają na siebie niczym magnes, tyle że... Danielle ukrywa przed szefem prawdziwy powód, dla którego chce u niego pracować. Dziewczyna prowadzi prywatne śledztwo w sprawie zaginięcia swojej kuzynki Violet. Ponieważ wszystkie tropy prowadzą właśnie do lokalu Kane’a, tajemniczy właściciel staje się głównym podejrzanym.
W trakcie dochodzenia Dani odkrywa nie tylko świat nielegalnych interesów, ale także swoje pragnienia związane z Kingiem. Śledztwo staje się śmiertelnie niebezpieczne. Danielle powinna być bardzo ostrożna, mimo to mocno angażuje się w poszukiwania Violet. Próbuje rozwiązać sprawę, lecz najpierw musi się dowiedzieć, komu może naprawdę zaufać...
No popatrzcie sami.
Obok takiego opisu nie można przejść obojętnie. No nie da się.
A tym bardziej nie da się przejść obojętnie obok Kinga, bo ten facet....
Kochani. Ten facet to istny diabeł w ludzkiej skórze, ale jeżu kolczasty, dosłownie pokochałam tego faceta. Ta cała otoczka jaką wokół siebie roztacza sprawia, że czytelnika ciągnie do niego. To jak idzie przez życie i bierze co chce. Czerpie z niego pełnymi garściami. I nie przejmuje się tym co inni o nim sądzą.
Jest mroczny, niebezpieczny, seksowny i pewny siebie.
W sumie możecie powiedzieć, że wielu bohaterów właśnie takich jest. No i może to prawda, ale King nie jest przy tym sztuczny.
Jak dla mnie, przy jego kreowaniu, Ludka stanęła na wysokości zadania.
Co do Danielle...wiecie co??
Fajna z niej babka. No nie dało jej się nie polubic. Jest pewna siebie, silna, uparta. Jednak w przeciwieństwie do niektórych bohaterek wie, kiedy nie ma racji. Lub najzwyczajniej w świecie nie podołała zadaniu i umie poprosić o pomoc.
Dodajmy do tego jej niewyparzony język i cyk. Mamy mieszankę wybuchową.
Król grzechu to piąta książka Ludki, którą miałam okazję czytać. I za każdym razem zastanawiam się kiedy autorce powinie się noga. Bo ile można pisać tak dobrych książek??
Raz, dwa, ale pięć??
Ludka, nie wiem jak Ty to robisz, ale nic w swoim pisaniu nie zmieniaj.
Jak zaglądacie tutaj to wiecie, że bardzo sobie chwalę warsztat pisarski Ludki. I tym razem jest tak samo.
Król grzechu jest FANTASTYCZNIE napisany. Pod względem fabularnym i stylistycznym. A to ważne, bo co z tego, że historia jest dobra, jak nie można jej przeczytać, bo jest błąd na błędzie. Tutaj tego nie ma.
Język, styl, kurczaki...wszystko. Wszystko jest ideolo.
Już nawet nie będę pisać o fabule, bo ta...klękajcie i wielbcie Ludkę, ponieważ...WARTO.
Naprawdę długo czekałam na dobry erotyk i kurczę, Editio to ma nosa. Najpierw Ostry, a teraz King, który jest przysłowiową wisienką na torcie. Łooooo bosze szumiący....człowiekowi się robi parno i duszno czytając tę książkę. Ta chemia, to napięcie. A sceny seksu??? Matko i córko i reszta rodziny...sceny seksualne są tak napisane, że sama miałam ochotę na małe bara bara, gdy poznawałam historię Dani i Kinga. Czytając je, czułam jakbym była materacem tej dwójki, lecz jednocześnie nie były one opisane obrazowo typu: wsadził, ruszył i wyjął.
Każda scena była opisana ze smakiem. Wysublimowana. Aż chciało się je czytać. A to ważne, bo w wielu przypadkach ,,te" sceny są tak opisane, że rzucę na nie okiem i tyle. Jednak nie w tym przypadku. Ludka- kłaniam się nisko.
Jednak Król grzechu to nie tylko sceny seksu. To też wątek kryminalny, który ,,ciągnie" fabułę. W sumie nie okłamujmy się: bez tego wątku nie byłoby Kinga i Danielle.
Ludka Skrzydlewska po raz kolejny po mistrzowsku wodziła nas za nos. Po raz kolejny napisała coś, od czego trudno się oderwać. Ja nie mogłam.
Czytając tę książkę przeżywałam wszystko razem z bohaterami. Kibicowałam im. Dopingowałam ich. By jednocześnie zrugać ich w myślach za to, że robią coś nie po mojej myśli. Ja dosłownie żyłam tą powieścią.
Czy polecam??
Oczywiście, że tak.
Ludka Skrzydlewska jak zwykle nie zawodzi.
Król grzechu to powieść, która wstrząśnie waszym światem. A King to mężczyzna, który wstrząśnie waszym sercem.
Gorąco polecam.
Brak komentarzy:
Prześlij komentarz