To miał być zupełnie zwyczajny dzień. Śliczna Maritza Claiborne, kelnerka w naleśnikarni, obsługiwała kolejnego gościa. Bez wątpienia był interesującym mężczyzną: przystojnym, muskularnym, o niepokojącym spojrzeniu bursztynowych oczu. Zachowywał się jednak jak arogancki dupek. Maritza w przeszłości miała już dość problemów z powodu podobnych typów, więc nie miała powodu, aby podsunąć darmowego naleśnika właśnie jemu. Sądziła jednak, że nie zauważy, że ukradkiem przygląda mu się częściej, niż powinna.
Isaiah Torres był żołnierzem. Jeździł w naprawdę niebezpieczne rejony, w których można było stracić życie. Właśnie przebywał na krótkiej przepustce w domu, niedługo miał wrócić do Afganistanu. Oczywiście, że zauważył dziewczynę, która przyniosła mu śniadanie, jednak nawet nie zwrócił uwagi na jej imię. Miała śliczną figurę, ciemne, pełne życia oczy i wydała mu się wyjątkowo temperamentną i energiczną istotą. I dlatego absolutnie nie była w orbicie jego zainteresowań!
Niekiedy przeznaczenie daje drugą, a nawet trzecią szansę. Tak było i w tym przypadku. Dziwnym zbiegiem okoliczności Isaiah i Maritza wymienili się adresami. Mieli do siebie pisać i przez jakiś czas rzeczywiście tak było. Ale potem coś się zmieniło...
Czy ten związek żywiołowej kelnerki i twardego kaprala miał kiedykolwiek szansę na sukces? Jak wielkie musi być uczucie, aby zwyciężyć ponurą przeszłość, pełną krzywdy i samotności? I co jeszcze można zrobić, by ukoić gniew i rozczarowanie ukochanej osoby? A może należy pogodzić się z porażką, przyznać do winy i spróbować żyć dalej w samotności?
On nigdy nie złamałby zasad. Złamał jedynie jej serce...
Isaiah Torres był żołnierzem. Jeździł w naprawdę niebezpieczne rejony, w których można było stracić życie. Właśnie przebywał na krótkiej przepustce w domu, niedługo miał wrócić do Afganistanu. Oczywiście, że zauważył dziewczynę, która przyniosła mu śniadanie, jednak nawet nie zwrócił uwagi na jej imię. Miała śliczną figurę, ciemne, pełne życia oczy i wydała mu się wyjątkowo temperamentną i energiczną istotą. I dlatego absolutnie nie była w orbicie jego zainteresowań!
Niekiedy przeznaczenie daje drugą, a nawet trzecią szansę. Tak było i w tym przypadku. Dziwnym zbiegiem okoliczności Isaiah i Maritza wymienili się adresami. Mieli do siebie pisać i przez jakiś czas rzeczywiście tak było. Ale potem coś się zmieniło...
Czy ten związek żywiołowej kelnerki i twardego kaprala miał kiedykolwiek szansę na sukces? Jak wielkie musi być uczucie, aby zwyciężyć ponurą przeszłość, pełną krzywdy i samotności? I co jeszcze można zrobić, by ukoić gniew i rozczarowanie ukochanej osoby? A może należy pogodzić się z porażką, przyznać do winy i spróbować żyć dalej w samotności?
On nigdy nie złamałby zasad. Złamał jedynie jej serce...
Już na wstępie dodam, że ta powieść mnie pochłonęła. Pomimo tego, że książka nie wyłamuje się ze znanych nam schematów i jest totalnie przewidywalna, to nie mogłam się od niej oderwać.
Książka ta jest naprawdę bardzo dobrze napisana. Wciąga od pierwszych stron i jak dla mnie to nie sposób się od niej oderwać.
Dodać muszę, że bardzo, ale to bardzo polubiłam Martize.
Zapytacie czemu...a ja wam nie odpowiem.
Polubiłam ją i już.
Jej spontaniczność i życzliwość i to, że w każdej sytuacji widziała szklankę do połowy pełną sprawiło, że czytelnik co chwilka się uśmiechał. Takich pozytywnych bohaterów nam trzeba. A nie wiecznych marudnych ludzi. A właśnie taki jest Isaiah. Taki typowy Pan maruda i niszczyciel dobrej zabawy.
Jednak po części rozumiem jego podejście do świata. To z czym miał styczność i na co musiał patrzeć sprawiło, że jest jak jest. I chyba nic, prócz miłości, tego nie zmieni.
Tak jak pisałam wcześniej, pomimo tego, że ta historia jest do bólu przewidywalna, to jest równocześnie naprawdę wciągająca.
Całą powieść czytało mi się bardzo dobrze. Dosłownie nie mogłam się od niej oderwać. Gdyby ktoś zapytał dlaczego...to nie wiem jak bym mu odpowiedziała.
Może przez styl autorki, który naprawdę mi ,,siadł". Dosłownie płynęłam przez tę historię. Literka za literką, słowo za słowem i nawet nie mrugnęłam i już był koniec.
Lekkość z jaką autorka pisze sprawiła, że nawet nie chciałam odkładać tej książki.
Ta ,,oklepana" historia pokazująca, że nawet dwoje dorosłych i jednocześnie różnych bohaterów jest w stanie, odnaleźć się w całym tym chaosie. I sprawić, że to zadziała.
Jeżeli tylko obydwoje będą chcieli.
Czy polecam??
Oooo tak.
Ta lekka, a zarazem wciągająca powieść jest idealnym zakończeniem ciężkiego dnia. Relaks przy niej będzie czymś, czego nie będziecie żałować.
Ja polecam.
Brak komentarzy:
Prześlij komentarz